„Koszmar Morfeusza” K.N. Haner

Trafiacie na takie książki, że ciekawość Was zżera co będzie na następnej stronie, a jednak wcale nie chcecie tego wiedzieć…? No ale ciekawość zawsze zwycięża, prawda?


O pierwszej części już pisałam na blogu: „Sny Morfeusza”, więc i drugiej nie mogło zabraknąć, a teraz już niecierpliwie czekam na trzeci tom. A ma się pojawić całkiem niedługo. Na FB autorki można czasem przeczytać migawki z części trzeciej. 
Nie ma co ukrywać, że jest to taka książka, po którą nie każdy sięgnie, niektórzy ją na pewno skreślili już czytając jej opis na okładce. Bo po prostu taka historia ich nie kręci, mają prawo. Są pewnie i tacy, którzy przeczytają, a nie przyznają się do tego głośno.
Przeczytałam. Nie, żebym nie mogła spać do rana, bo byłam zajęta przewracaniem stron… czytałam spokojnie przez dwa czy trzy dni, po kawałku. Tylko nie myślcie od razu, że to taka krytyka z mojej strony, bo nie połknęłam książki w całości… to specyficzna lektura, nieco wulgarna, brutalna, mafijna. Nie jest to przyjemne czytadło do poduszki, a i przy dwulatku plączącym się pod nogami nie da się tego czytać. W każdym razie ja potrzebuje spokoju i mniejszych dawek. 
Nie raz i nie dwa zastanawiałam się, dlaczego to czytam, bo przecież ten seks, ta brutalność, te przekleństwa, włamania, gwałty, pobicia to wcale nie jest coś, o czym człowiek czyta z przyjemnością. W dodatku bohaterka momentami mnie wkurzała, głupotą, naiwnością, rozwiązłością również. 
A jednak sama historia wciąga, mocno wciąga. I mimo że jest nielegalnie, wszystko przesiąknięte przemocą to jednak jest miejsce na miłość, na przyjaźń, na życie… 
Jednak po przeczytaniu tej części mam jeszcze większy mętlik w głowie niż wcześniej… i ciągle mam nadzieję, że tom trzeci w końcu wyjaśni kilka spraw… 
mam też pomysł, jak ich z tego wyplątać, także niecierpliwie czekam, czy autorka myśli podobnie…

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.