To ulubione książeczki mojego syna. Dlaczego? Bo są o bohaterach kreskówek, które ogląda, a dodatkowo często dodatkiem są naklejki i przede wszystkim tekstu jest na tyle niewiele, że potrafi je czytać sam. Tym razem trafiły do nas cztery tytuły:
– Shimmer i Shine – Baw się, koloruj, naklejaj
– 44 koty. poznajmy się
– Pidżamersi. Tajemnica rydwanu
– Świnka Peppa. Skąd te cienie?

Shimmer i Shine. Baw się, koloruj, naklejaj

Książeczka, jak zwykle, jest pełna zadań do wykonania, więc (tak, to ulubiony typ książek każdej mamy!) dziecko ma zajęcie na dłużej. Pewnie, są kolorowanki, ale też wykreślanki, quizy, wskazywanie różnic. To co podobało się mojemu synowi to możliwość „zaprojektowania” swojego własnego dżina. Można zaznaczyć spośród wypisanych cech, można wybrać życzenie do spełnienia i… narysować go!

44 koty. Poznajmy się

Nowość jakaś 😀 Cztery koty, które są podobno najsłodsze i najbardziej rozśpiewane w okolicy 🙂 Koty to Lampo, Milady, Klopsik i Pilou. A w środku mamy 60 naklejek, czyli to, co dzieci lubią najbardziej. Na początek poznajemy koty, ich imiona, wygląd i instrument, na którym grają. Kilka obrazków do pokolorowania, znalezienie dwóch identycznych ilustracji, nauka rysowania, labirynt, brakujące puzzle, a nawet sudoku!
Kolejna fajna propozycja na długie zimowe wieczory dla maluchów!

Pidżamersi. Tajemnica rydwanu

To kolejna przygoda Pidżamersów, już siódma z kolei. Fajnie wracać regularnie do bohaterów i poznawać ich perypetie. Nawet jeśli dziecko już zna tę opowieść z telewizyjnego ekranu to jestem pewna, że chętnie ją również przeczyta. Może samo, a może w towarzystwie rodzica. Tym razem ich przeciwnikiem jest Nocny Ninja.
Polecamy i czekamy na kolejną część serii 🙂

    

Świnka Peppa. Skąd te cienie?

Świnka Peppa to ulubienica wszystkich dzieci, więc jej książeczki chyba najchętniej są wybierane.
Na początku poznajemy wszystkich bohaterów, którzy są pokazani i podpisani imionami (szczególnie dla mnie to ważne, bo nie zawsze ich znam!). Zaskakuje mnie czasami, że książeczka dla młodszych dzieci ma o wiele więcej tekstu niż np. książka o Pidżamersach. Tutaj też czcionka jest trudniejsza do odczytania dla maluchów i Szymon woli słuchać tych historii niż samodzielnie je czytać.
Fajnie, że dzieci oglądając/czytając/słuchając tej historii mają szansę się czegoś nauczyć 🙂

    

Czy któraś z tych tytułów sprawiłaby radość jakiemuś maluchowi? Może jeszcze przed świętami wpadną Wam w ręce i dołożycie do paczki prezentowej 😀