Świat nie jest idealny. I ludzie nie są idealni. „Mój Torin” nie jest idealny, ale jest to książka, która mnie oczarowała. K. Webster to współautorka serii Laleczki, na którą miałam wielką ochotę, ale nie udało mi się jeszcze przeczytać. Teraz wiem, że po nią sięgnę. „Mój Torin” to z tego, co wiem jedyna książka autorki przetłumaczona na język polski. Jedyna, ale mam nadzieję, nie ostatnia!

Pisząc tę książkę, uświadomiłam sobie, że każdy z nas jest wyjątkowy. Nie ma dwóch takich samych osób. I to jest w nas najpiękniejsze. Różnorodność jest niesamowita. Zaakceptujcie tych, którzy nie są tacy jak wy, bo każda osoba ma coś do zaoferowania.

Te słowa kieruje do czytelników Autorka na samym początku. I już wiem, że ta książka ma szansę podbić moje serce…
Casey Doe jest podrzutkiem. Matka zostawiła ją w żłóbku, w szopce przy kościele. W największą, mroźną zimę. Matka była narkomanką i niemowlę miało oznaki głodu narkotykowego. Dziewczynkę udało się uratować, ale była inna. Różniła się od słodkich dzieciaczków, nie była miła i grzeczna. Może dlatego jej życie nie było usłane różami, a rodziny zastępcze dość często się zmieniały. Teraz, Casey mieszka z Guem i odlicza dni do osiągnięcia pełnoletniości… Jeszcze trochę i ucieknie. Jednak pewnego dnia los stawia na jej drodze dziwnego chłopaka. Dziewczyna nie spodziewa się jak wielkie znaczenia ma to z pozoru błahe spotkanie…

Fabuła

Niedługo potem znienawidzony Guy… sprzedaje dziewczynę jakiemuś mężczyźnie! Jednak Tyler wzbudza w Casey zaufanie. Sama nie wie, dlaczego ufa mu i bez zastanowienia idzie z nim i pozwala się sobą zaopiekować. Jednak Tyler nie będzie jedynym mężczyzną, który zechce opiekować się specyficzną dziewczyną. W jej nowym domu mieszka też Torin. I to jego właśnie spotkała jakiś czas temu wychodząc z gabinetu psychologa. Casey ma zdiagnozowane ADHD i stany lękowe. Torin chodzi do tej samej pani psycholog, jednak jego diagnoza nie jest już tak jednoznaczna.
Bracia Tyler i Torin Kline mieszkają w zamku. W ciepłym zamku bez okien, za to z wieloma tajemniczymi przejściami za ścianami. Są bogaci. Są samotni. Tyler nie potrafi dotrzeć do Torina, ale wierzy, że uda się to Casey.
W książce obserwujemy sposób zachowania osób, które są „inne”.

„-Torin – zaczynam. – On… – Rozgladam się dookoła i krzywię na widok wpatrzonych w nas ludzi. – Inni ludzie patrzą na niego tak jak na Ciebie.
Gdy ponownie spoglądam na nią, jej oczy są wypełnione łzami.

– nie mogę się doczekać, kiedy go poznam.
– Co jest z nim nie tak?

– Nic, Casey. Nic nie jest z nim nie tak.
(…)

Lekarze zdiagnozowali u niego kilka rzeczy – wzdycha, przyznając w końcu – ale Torina nie można tak po prostu zaklasyfikować. Jest inny, ale przy tym szalenie inteligentny. Mój brat może nie umie okazywać uczuć, ale wiem, że przeżywa wszystko dokładnie tak samo jak ty czy ja.

Zaintrygowani? Czy Casey dotrze do Torina? Co wydarzy się między nią, a Tylerem? Czy Torin będzie potrafił zatrzymać dziewczynę w zamku bez okien, kiedy cały świat wywróci się do góry nogami? Czy Kokainowa Casey, która nie wierzyła, że czeka na nią coś dobrego znajdzie swoje miejsce?

***

Było parę rzeczy w książce, które trochę mi nie pasowały, kilka scen, które wydały mi się być niepotrzebne, ale na koniec wszystko ułożyło się w – logiczną! – całość.
Czekam niecierpliwie na kolejne książki autorki tłumaczone na język polski i wierzę, że Wydawnictwo Niezwykłe postara się, by niedługo trafiły w ręce czytelników!
A tymczasem z czystym sumieniem polecam Wam niebanalną książkę, jaką jest „Mój Torin”.