#13 Premiery sierpnia – Transkrypcja podcastu Bez Przerwy

Brak opisu.

M: Witajcie! Dziś Bez Przerwy będziemy rozmawiać o premierach sierpnia. Okazuje się, że nie ma zbyt dużo zaplanowanych premier na sierpień. O ile wcześniej miałyśmy problem, żeby wybrać tylko kilka interesujących tytułów, tak teraz nie miałyśmy za bardzo z czego wybierać. Ale przygotowałyśmy dla Was kilka książek, które mogą okazać się ciekawe. Są to oczywiście książki polskie, ja na siebie wzięłam kryminały, a Kasia obyczajówki.

K: Muszę Ci powiedzieć, że pierwszy raz wpadło mi w oko więcej książek zagranicznych z premier! Odczuwam niedosyt jeśli chodzi o polskie premiery! Chociaż może to kwestia wakacji? Ale z drugiej strony, czy nie powinno być tak, że w wakacje tych premier jest więcej, bo teoretycznie mamy więcej czasu na czytanie?

M: Właśnie też tak uważam, ale pamiętasz, że w lipcu polskich premier było sporo. A sierpień…. Ale! Może się okazać, że za tydzień pojawią się jeszcze zapowiedzi sierpniowych premier, bo nagrywamy odcinek w drugiej połowie lipca. A na razie lecimy po kolei… pierwszy sierpnia.

K: Zaczynamy od książki „Wesela nie będzie” Małgorzaty Starosty. Tutaj zainteresował mnie tytuł, no i okładka. Okładka prezentuje parę młodą, taką z dawnych lat, wydaje mi się, że tam za nią widzę plamy krwi… No i faktycznie, okazało się, że w Szklarskiej Porębie zostają znalezione zwłoki. Drogi Edyty Prusko i sierżanta Bączka ponownie się krzyżują. Jest to drugi tom, pierwszy to „Pruskie baby” i jego też nie czytałam, w związku z tym zaplanowałam sobie od razu dwa tomy. Bo opis mnie zaintrygował. Jak pisze wydawca: „Wesela nie będzie!” to pełna szalonych zwrotów akcji, pędząca jak pociąg Kolei Dolnośląskich kontynuacja przygód Edyty Prusko zgłębiająca siłę kobiecej przyjaźni i okrucieństwo spaczonego umysłu.

M: Wow.

K: No właśnie WOW! I „Pruskie baby” mają podobny opis, chociaż jest tu też informacja, że „Pruskie baby” to ciepła, pełna humoru opowieść o poszukiwaniu siebie, sile rodziny i tajemnicach z przeszłości. Czy ta Wielkanoc mogłaby wyglądać inaczej? Z pewnością, gdyby tylko przytrafiła się komuś innemu. Zapowiada się interesująco. Stanowczo musi się znaleźć na mojej półce w tym miesiącu.

M: To teraz ja mam piątego sierpnia. Znalazłam dwie książki z wydawnictwa Harper Collins. Pierwsza to jest „Znamię”, którego autorem jest Olgierd Hurka. I trochę zalatuje mi Świstem. A opis prezentuje się tak: prawniczka renomowanej kancelarii pewnego dnia nie pojawia się w pracy – znika bez śladu. Prowadzone przez policję śledztwo nie daje rezultatów. Tymczasem szef kancelarii, Michał Tumski, odkrywa przekręt mający doprowadzić do wrogiego przejęcia firmy deweloperskiej, której sprawy prowadziła Joanna. Michał wstępuje na wojenną ścieżkę z konkurentem zagrożonej spółki, lecz nie docenia przeciwnika. Okazuje się, że w pewnych kwestiach prawdopodobnie wszyscy się mylili. To debiut. Ten element prawniczy przypomina mi Śwista, ale autor prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z prawem. Jestem ciekawa jaki kryminał prawniczy wyjdzie spod pióra kogoś, kto nie siedzi w tym środowisku. 

K: Myślę, czy spotkałam się z jakąś książką o prawniczym świecie nie pisaną przez prawnika, ale nic mi nie przychodzi do głowy…

M: Mamy Śwista, mamy Mroza, nic więcej nie kojarzę…

K: Ja też nic sobie nie przypominam.

M: „Znamię” jest debiutem, a z opisu wydawcy wynika, że to jest prowokująca do myślenia proza, której akcja z wehikułem do pogłębienia rys psychologicznego postaci konfrontowanego z dramatycznymi wydarzeniami. Brzmi tak dramatycznie…

K: Ale ciekawie! Przekonałaś mnie…

M: Tak jak każdy kryminał chyba 🙂 skoro lubimy kryminały to chyba każdy będzie brzmiał dla nas ciekawie…

K: (śmiech)

M: Mnie to zainteresowało głównie ze względu prawnego. Mam nadzieję, że będzie na Legimi do przeczytania. A druga książka to „Pan Rasmossen” autorem jest Grzegorz Gortat. To nie jest jego pierwsza książka, ale ja pierwszy raz o nim słyszę…

K: Ja też.

M: Według opisu wydawcy jego utwory są wysmakowane literacko… – cokolwiek to znaczy – …poruszają problemy trudne i ważne pozostając w pamięci na długo. Powieść dla młodzieży „Szczury i wilki” została przetłumaczona na język czeski. Więc pisze dla czytelników młodszych, dla nieco starszych i dla dorosłych…

K: …ale o tych „Szczurach…” to ja coś czytałam, to całkiem głośne było… ale tak wiesz, coś dzwoni, ale nie wiem, w którym kościele…

M: Ale widzisz, czyli słyszałaś! Dobra, i bohater ma na imię Henryk… Pan Henryk Rasmussen wraca do domu z porannych zakupów, zastaje otwarte drzwi mieszkania, a w kuchni martwą żonę. Policyjne dochodzenie pozostawia wiele do życzenia, więc Pan Rasmussen bierze sprawy w swoje ręce…

Czy Pan Rasmussen to kryminał? Zapewne, są przecież zbrodnia, ofiara i policyjne śledztwo.
Ale przede wszystkim jest to jednak powieść o miłości, przemijaniu, zawiedzionych nadziejach, iluzji postępu i odchodzeniu świata, jaki znamy. O nieuchronności społeczno-ekonomicznych procesów, których nie jesteśmy w stanie powstrzymać.
K: Więc ten kryminał może być tylko tłem…

M: Boję się, że to może być takie… 

K: …mało kryminalne. To znaczy, że musisz się nastawić, że to jest obyczajówka z kryminalnym tłem, a nie odwrotnie.

M: O widzisz… Dobrze mi podpowiedziałaś. Bo to może nie do końca być kryminał.

K: Nie nastawiaj się…

M: Nie nastawiam się. Co tu dalej mamy…? Ja mam 11 sierpnia teraz, czy masz coś wcześniej?

K: Nie, nic wcześniej nie znalazłam.

M: A ja mam bardzo ciekawy tytuł, to kolejny debiut literacki. Joanna Łopusińska, wydawnictwo Rebis i tytuł: „Śmierć i Małgorzata”. Nawiązanie do „Mistrza i Małgorzaty” jest oczywiste. A jeżeli chodzi o fabułę… to thriller psychologiczny, w którym nic nie jest takie, jak się wydaje… – nigdy nie jest tak, jak się wydaje! – Warszawa, upalne lato.
Młody lekarz, Henryk Wieroński, znajduje zwłoki byłej narzeczonej, Małgorzaty Detman, bestialsko pobitej i prawdopodobnie zgwałconej, w jej własnej sypialni. Dlaczego dziewczyna kazała mu przyjść właśnie tego ranka? 

Mamy mnóstwo pytań: kto odpowiada za to morderstwo? Okazuje się, że ten lekarz coś ukrywa, kim właściwie była ta zamordowana? 

Śledztwo rusza pełną parą prowadzone przez prokuratorkę Maję Roch i jej partnera, inspektora Molskiego. 

Jakby tego było mało nasz bohater podejmuje dochodzenie na własną rękę, bo przecież zawsze tak się dzieje w kryminałach. 

K: Ja przede wszystkim apeluje, żeby zacząć zabijać facetów, a nie wiecznie kobiety! (śmiech Malwiny). Zauważyłaś tendencję, żeby wybić wszystkie baby?

M: Ej, faktycznie tak jest!

K: A co do tej książki to mam taką myśl, ale nie pamiętam tytułu, bo to książka sprzed jakichś 5 lat, ona była o Krakowie i tam też znaleziono ciało kobiety… i zastanawiano się czy to samobójstwo czy jednak morderstwo, też było prowadzone śledztwo i wszystko było takie nieoczywiste i tak jakoś mi się skojarzyła.

M: Możliwe, że to coś podobnego. 

K: Będę musiała sobie przypomnieć ten tytuł, a potem porównać te książki…

M: To też jest jakaś myśl! Dalej mam 12 sierpnia, znany i lubiany Alek Rogoziński „Babka z zakalcem”. Kolejna komedia kryminalna naszego Księcia…

K: Ja jestem ciekawa ile czasu Alkowi zajmuje wymyślanie takich tytułów… czy jemu to rzeczywiście przychodzi z taką łatwością?

M: A ciekawe, czy to sam Alek wymyśla te tytuły…

K: Myślisz, że ma skrzaty od tego? No nie mów tak!

M: Przecież to zależy na pewno od tego jaką ma umowę z wydawnictwem, kto jest odpowiedzialny za tytuł…

K: Ale te tytuły pojawiają się w różnych wydawnictwach i za każdym razem mają ten smaczek.

M: No tak, bo one są bardzo oryginalne i takie wieloznaczne… na przykład seria z Różą Krull „Lustereczko powiedz przecie”.

K: Zawsze jest jakieś drugie dno.

M: Ok, ale co my mamy w tej „Babce z zakalcem”, książka z Wydawnictwa Skarpa Warszawska i mamy tak: Luiza Mirska od wielu lat jest szefową wielkiej firmy cukierniczej i gwiazdą telewizyjnych programów kulinarnych. Czuje jednak, że przyszedł czas, aby przekazać komuś swoje imperium.
Problem w tym, że kiedy bierze pod lupę potencjalnych spadkobierców, przekonuje się, że każdy z jej bliskich ma na sumieniu jakieś przestępstwo. 

K: OOO!

M:Gdy na rodzinnej imprezie z okazji sześćdziesiątych urodzin Luizy dochodzi do morderstwa, podejrzani stają się wszyscy. 

K: Czyli jak zwykle nie wiadomo będzie o co chodzi!

M: No jak zwykle i pewnie będzie mnóstwo bohaterów i trzeba będzie korzystać z tego słowniczka, który zawsze jest na początku. Bo też i każdy z gości miał powód i okazję, aby dodać swoje zabójcze „trzy grosze” do babeczki z lukrem…
Przewrotna komedia kryminalna, w której wszystko może się wydarzyć. I wydarzy! 

Więc mam nadzieję, że „Babka…” dołączy do mojego stosu nieprzeczytanych książek Alka. I że ten stosik szybko zmaleje! A teraz powiedz mi czy Ty coś masz na 12.08?

K: Mam na 12 sierpnia Annę Langner, to autorka „Syren” o których rozmawiałyśmy ostatnio… ale! To jest drugi tom, pierwszy tom to było „Zniszcz mnie” (premiera w styczniu 2020), ale bohaterowie są odrobinę młodsi niż w „Syrenach” i to chyba sprawiło, że  pierwszy tom podobał mi się odrobinę mniej. Być może został napisany wcześniej… tom drugi – ja już czytam – dlatego jest mi tak trudno mówić o tym, co się wydarzy, bo nie chcę zdradzić zbyt wiele. To jest mój patronat i bardzo się cieszę, że mam patronat u Anny Langner. Powiem Ci co znalazło się w opisie… Nie wiem, czy masz sposób na leczenie złamanego serca, u bohaterki jest to Netflix i żelki. A potem pojawia się nowa praca, agencja reklamowa, wyzwania i to taki sposób na to, żeby przestać myśleć – tak bym to powiedziała. Ale nie może być tak łatwo, w jej nowej pracy jest też niezwykle uzdolniony programista, przystojny, wytatuowany i z gniewem w oczach… I okazuje się, że ścieżki bohaterów znowu się splatają i… dzieje się! Dzieje się, ale nie powiem nic więcej, bo czasem wystarczy jedno słowo i…

M: …i cała przyjemność się ulatnia!

K: Dlatego ja tego nie zrobię. Polecam, do 12 sierpnia można jeszcze przeczytać pierwszy tom – spokojnie się zdąży. Czyta się szybko, łatwo, lekko i to przyjemna lektura. Chociaż też cegiełka. Choć może tak wydana, a nie cegła ze względu na ilość tekstu. 

M: Ty ją masz fizycznie?

K: Mam, ale egzemplarz recenzencki, więc pewnie finalnie książka będzie wyglądała nieco inaczej. Ale polecam! Kolejna książka, też 12 sierpnia, znowu kontynuacja „Nowej tożsamości” Eweliny Dobosz – to był debiut – teraz jest „Stracona tożsamość”. Mam nadzieję, że książka do mnie szybciutko dotrze. Tu też jest trudno, więc po prostu przytoczę opis, bo wierzę, że opis nie zdradza wszystkiego, co najważniejsze…

M: O naiwna! Ile razy już się przekonałyśmy, że opis zdradza więcej niż powinien.

K: Albo opowiada w ogóle o czymś innym. Ale opierajmy się na tym, bo trochę się boję, że jeśli ktoś nie czytał pierwszego tomu to ja powiem za dużo o tym, co było wcześniej i wszystko popsuję… Emily nie potrafi poradzić sobie z traumatycznymi wspomnieniami sprzed dwóch lat. Ucieka w zakupoholizm, przestaje angażować się w wychowanie syna. Igor namawia żonę na terapię, jednak ona zdecydowanie odmawia. Zaczynają się od siebie oddalać, a ich małżeństwo zostaje wystawione na próbę: Emily przyjmuje pracę w firmie byłego kochanka, Igor pozwala się uwodzić koleżance z pracy, pełnej seksapilu Isabelli. Czy ta próba nie okaże się dla Emily i Igora jednak zbyt ryzykowna?

Nooo wakacyjnie, powiedziałabym.

M: Zdecydowanie klimat wakacyjny.

K: Kończąc tego 12 sierpnia wspomnę jeszcze o jednej książce, aczkolwiek wspominam dlatego, że w premierach od dłuższego czasu trafiam na wojenne tematy. Sylwia Winnik zasłynęła książką „Dziewczęta z Auschwitz” i ja ją mam od dawna na swojej „chciejliście”. Teraz pojawia się książka „Dzieci z Pawiaka” i bardzo chciałabym je przeczytać, ale wiem, że to ciężkie tematy, trudne lektury i chyba z tego powodu jest mi bardzo trudno się przemóc. To znaczy potrzebowałabym odpowiedniej atmosfery do czytania, bo takich książek nie można czytać w biegu. Poczekam może na dłuższe jesienne wieczory i wtedy hurtem sięgnę po Sylwię Winnik. Bo to na pewno są książki, które warto znać… To są podobno poruszające wspomnienia ludzi, których dzieciństwo naznaczyła wojna. Nie będę czytać całego opisu. 

M: To na pewno będą ciężkie tematy…

K: Proponuje wyszukać sobie opis i może nie w czasie wakacji, ale mimo wszystko po książkę sięgnąć. U mnie kolejny tytuł jest z 13 sierpnia. Ale ty też coś masz, więc może Tobie oddam głos.

M: Ja mam dopiero 18 sierpnia.

K: Ok, kolejny dzień premier. O tej książce właściwie bym nie wspomniała, bo to jest trzeci tom, a ja nie znam poprzednich części. Agnieszki Olszanowskiej w ogóle nie kojarzę, ale jak przeczytałam ten opis to doszłam do wniosku, że znowu będę musiała wszystkie trzy tomy wciągnąć na swoją listę. Słuchaj, bo jestem pewna, że ciebie tez to zainteresuje!  (Mowa o książce „Wianek z róż” – zapomniałam podać podczas nagrania z tych emocji)

Michał Funcia, do niedawna skromny organista bez żadnych ambicji, dzięki staraniom babki, pani Blanż, zostaje wybrany na wójta i zaczyna pełnić swoje nowe obowiązki. Pomimo sukcesu wnuka, stara kościelna nadal ma powody do niepokoju. Martwi się, że wkrótce utraci swój stały dochód za wypożyczanie sznura do opuszczania trumien, gdyż nowy proboszcz porozumiał się z obcymi grabarzami i teraz to oni mają zajmować się pogrzebami w Gradowie! 

M: COOOO? 

K: Nie będę dalej czytać, bo to co jest później nie ma chyba znaczenia…

M: Co Ty mi tu czytasz? Co to jest?

K: Ale powiedz, nie zaciekawiłoby Cię to?

M: No raczej! Co to za biznes, żeby wypożyczać sznury do opuszczania trumien i na tym zbijać kasę?

K: Nie wiem, ale jakbym wiedziała to ja już dawno tu kręcę biznes!

M: Jeszcze na wsi!

K: No ja mieszkam na zadupiu….

M: To się pewnie na jakiejś wsi dzieje?

K: Jakiś Gradów…. Opis mówi: Nudne, spokojne życie mieszkańców Gradowa wcale nie jest takie monotonne i jednostajne, jak by się mogło wydawać…

M: Kurczę, jak biznes się trzepie na wypożyczaniu sznura… Co to jest, że kościół nie może sobie sznura kupić!

K: Malwina, wiesz, że teraz już dyskutujemy na dziwny temat…?

M: To rozbudza moją wyobraźnię!

K: Tak naprawdę może się okazać, że ten sznur jest jednozdaniowym wątkiem w całej książce, a wydawca oparł na tym całą promocję. Ja jestem zachwycona!

M: A ja zaintrygowana! To teraz ja lecę z 18 sierpnia, moi drodzy. Mamy ciekawą książkę, drugi tom, cykl o Lenie Rudnickiej. Książka nosi tytuł „Spektakl” autorką jest Kinga Wójcik, książka wydana przez Wydawnictwo Prószyński i Spółka. Pierwszy tom był wydany w styczniu 2020 roku, czyli całkiem świeżo i nosił tytuł „Poryw”. Lena Rudnicka to jest pani komisarz i w drugim tomie rodzice szesnastoletniej Diany spędzają urlop nad morzem, dziewczyna wiesza się w swoim pokoju. Przed śmiercią wygłasza zagadkowy monolog i transmituje swoją śmierć w Internecie niczym makabryczny happening. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy po samobójstwie ciało Diany… znika, a jej pokój wygląda, jakby nic się w nim nie wydarzyło. Wkrótce potem wiesza się kolejna nastolatka, która także transmituje swoje samobójstwo w sieci. Dlaczego dwie młode dziewczyny, które miały przed sobą przyszłość, postanowiły odebrać sobie życie? A może ktoś je do tego zmusił?

Mnie znowu rodzi się myśl, że to może jakieś kolejne modne wyzwanie.

K: Też mam okropne skojarzenia. 

M: Śledztwo prowadzi zgrany tandem z komendy miejskiej w Łodzi – Lena Rudnicka i Marcel Wolski. W tej tragicznej zagadce policjanci napotykają kolejne tajemnice, które ukazują rodzinne relacje w zupełnie nowym świetle.

I z samego opisu fabuły ta książka wydaje się być bardzo interesująca. Jestem ciekawa jak autorka rozwiązała ten problem, czy to bardziej psychologiczna kwestia, czy nawiązanie do makabrycznych gier, które miały swego czasu miejsce, jakaś hipnoza albo coś takiego, bo to może pójść w różnym kierunku.

K: Twoje myśli poszły w takim kierunku, którego ja się nie spodziewam…

M: Może za bardzo słychać ekscytację w moim głosie, ale to świetny pomysł na fabułę i jestem ciekawa w jaką to stronę pójdzie. 

K: Ale to jest tez bardzo trudny pomysł na fabułę!

M: Tak, dlatego mam nadzieję, że autorka wie, co robi…

K: …że podoła.

M: Z tego co przeczytałam w opisie pierwszego tomu to one chyba nie są jakoś mocno ze sobą powiązane. Łączy je postać pani komisarz i sierżanta, ale tam była inna historia, coś o księgowym, który był ofiarą morderstwa, pojawia się wiele niewiadomych i nasi bohaterowie prowadzą śledztwo. Widać, że na tapet została wzięta relacja tej dwójki, więc żeby ją zrozumieć to pewnie warto przeczytać pierwszy tom, żeby połapać wątki głównych bohaterów.

K: …żeby mieć to tło…

M: Ja bym raczej to czytała ze znajomością pierwszego tomu, bo o ile czasami autor naprowadza na wydarzenia z pierwszego tomu tak tutaj opis wskazuje, że lepiej go znać. 

Opis mówi, że znajomość tej pary, za sprawą zaskakującego i nieco pikantnego początku, zapowiada się interesująco i burzliwe. Temperatura śledztwa wrośnie jeszcze bardziej, gdy dołączy do nich prokurator Krzysztof Nawrocki, którego relacje z komisarz Rudnicką są nader skomplikowane.

K: O! robi się jeszcze ciekawiej…

M: Także mamy trójkąt…

K: Znowu może być tak, że ten wątek obyczajowy będzie kluczowy… ale ja lubię takie.

M: U mnie to zależy.

K: To zależy jak się nastawisz.

M: Zależy jak to tło jest  poprowadzone. Jeśli obyczajówka przytłacza wątek kryminalny to tak nie do końca lubię. Ale czasami ten wątek obyczajowy jest tak fajnie napisany, że nie przeszkadza mi to w ogóle, jak książka jest na półce z kryminałami, a watek kryminalny jest tylko poboczny. Chciałabym znaleźć czas, żeby obie te książki przeczytać. Tym bardziej, że autorka jest rocznik ’94 i jestem bardzo ciekawa, bo dziewczyna ma 26 lat….

K: Znowu młodsza od nas!

M: Tym bardziej jestem ciekawa, co tam wyszło spod jej pióra.

K: Coraz częściej okazuje się, że autorzy są od nas młodsi. To trochę denerwujące…

M: Cieszy! Wiem, że wychodzi na to, że jesteśmy stare…

K: …i nie mamy jeszcze żadnej swojej książki na naszych półkach. O księgarni nie wspominając.

M: Cieszę się, że coraz młodsi piszą.

K: Ja też, oczywiście. Masz coś jeszcze? Bo ja mam dwudziestego sierpnia.

M: Ja już skończyłam swoją litanię.

K: To ja Cię jeszcze spróbuję przekonać do jednej książki, jest wpisana w kategorii powieść, ale… Dawne, od lat skrzętnie zatajane sprawy wychodzą na światło dzienne…

M: A jaki tytuł?

K: „Dom Sekretów” Natalii Bieniek. Zapomniałam o najważniejszym, przepraszam. 
Stara kamienica w centrum Łodzi skrywa niejedną tajemnicę. Przekonują się o tym jej lokatorzy, kiedy właściciel podczas remontu znajduje COŚ.

M: Ahaaaa.

K: Dorota, młoda absolwentka wydziału historii łódzkiego uniwersytetu, próbuje wyjaśnić zagadkę porażającego znaleziska za ścianą. Powracają wspomnienia o ludziach, którzy tu niegdyś żyli, odżywają dramatyczne wydarzenia sprzed wielu lat.

M: Trochę mi przypomina Harrego Pottera, który mówi, że musi coś znaleźć, bo to jest horkruksem, ale nie wie co. 

K: Przenosimy się do Łodzi lat trzydziestych ubiegłego wieku. 

M: A! czyli mamy motyw podróżowania w czasie!

K: Nie, chyba nie mają motywu podróży w czasie, tylko chcą rozwikłać zagadkę sprzed lat.

M: Ty mi chcesz powiedzieć, że mamy retrospekcję, a ja już się nastawiłam na podróże w czasie…

K: Tak, Ty już jesteś w świecie Pottera. Pada „Harry Potter” i Malwina odlatuje.

M: Sama powiedziałaś, że się przenosimy do lat trzydziestych, ja lubię ten motyw, a przenoszenie w czasie jest rzadko wykorzystywane. A to bardzo ciekawe.

K: Opis mówi, że to powieść, a nie fantastyka, więc chyba niestety nie. Ale nadal coś zostało znalezione, jest zagadka, jest tajemnica…

M: Ej, to brzmi fajnie.

K: Czekaj, czekaj! DOCZYTUJĘ! Bo tu jest napisane…

M: Jeśli jest napisane co to jest to ja nie chcę wiedzieć!

K: Właścicielami byli: Sara i Samuel Goldman, była też dumna córka fabrykanta Anna Wilhelmina, dawny carski żołnierz Siergiej oraz wróżka Jadwiga Królowa, zwaną Królową Żabą. To może byś jednak się odnalazła…

M: eeeeee (zachwyt) Oby autorka zrobiła to dobrze!

K: Przyszedł czas trudnych wyborów. Ktoś musiał zapłacić najwyższą cenę, by ktoś inny mógł żyć. Czy warto teraz, po tylu latach, powracać do tamtych spraw? Czy należy zakończyć zmowę milczenia? Może dzięki temu bohaterom uda się zrozumieć, co jest naprawdę cenne, i w końcu zdołają ułożyć sobie życie?

M: Czyli to tak brzmi naprawdę! To ja się napaliłam na tę książkę.

K: Wiedziałam, że Cię przekonam. Mam nadzieję, że nie tylko ciebie. 

M: No zobaczymy! Masz coś jeszcze?

K: Nie. Koniec. Kończymy. Starczy tego dobrego.

M: Miało być chwilę, marudziłyśmy, że książek mało, a tu tyle propozycji!

K: Mamy nadzieję, że jakiś tytuł wpadł Wam w oko, ucho i będziecie mieli ochotę sięgnąć po książkę.

M: Dajcie znać, na jakie premiery Wy czekacie. może coś przegapiłyśmy, chętnie się dowiemy, co jeszcze w trawie piszczy. 

Zapraszamy na nasz Instagram <klik> i na YouTube <klik>

K: I do usłyszenia za tydzień!

Może Ci się również spodoba