Zawsze mówiłam, że nikogo na Poligon nie wpuszczę, ale jako że Ewka zaczęła się szarogęsić w poligonowej kuchni, a przy każdej okazji plądruje moją biblioteczkę to dziś zapraszam Was na Jej recenzję… pierwszą, ale pewnie nie ostatnią!




Dziś świętowaliśmy roczek Dziecia, zostałam sama z przygotowaniami, bo mąż pracował cały weekend. Wrócił jakieś 10 minut przed przybyciem gości. Tak, dobrze widzicie, torty były dwa. Moja Babcia, a Prababcia Dziecia upiekła jeden dla nas (nasączony alkoholem) i drugi dla Dziecia – bezalkoholowy. Niestety, nie ja robiłam zdjęcia, i fotki drugiego tortu nie ma… ale…
Nigdy nie używałam olejków do twarzy, choć uważałam, że to kosmetyk luksusowy… ale jakoś nie było nam po drodze. Aż do czasu, kiedy uznałam, że zaraz do drzwi zapuka trzydziestka, a ja zasługuję na wszystko, co najlepsze. Nie kupuję kosmetyków kolorowych, bo jestem w tej kwestii raczej minimalistką, więc mogę nieco poszaleć.
Pamiętacie „Liliannę”, o której opowiadałam Wam jakiś czas temu? Wzbudziła we mnie wiele emocji. Takich, których się nie spodziewałam. Kiedy sięgałam po „Malwinę” widziałam, że czeka mnie cudowna podróż. I nie zawiodłam się. Malwina to kobieta sukcesu. A przy tym tak po prostu dobry człowiek. Pomogła Lilce stanąć na nogach, zrozumieć, że jej zdanie się…
„Randka z homo sapiens” do pierwszy tom z serii „Kółko singielek miejskich”… do przeczytania książki zachęca Małgorzata Kalicińska i być może jest odpowiedni powód by po nią sięgnąć. Bo porównanie do „Seksu w wielkim mieście” i Bridget Jones niekoniecznie mnie przekonuje. Choć przyznaję, że znam i serial, i film i książkę.
„Mam chusteczkę haftowaną” otwiera nową serię książek Hanny Greń, i to kolejny mój patronat! Jestem z niego dumna! Choć muszę przyznać, że patron ze mnie „jak z koziej dupy rajzentasza”, bo premiera odbyła się już dawno! Nastawiłam się, że będę czytać na porodówce (i rzeczywiście czytałam). Ale kiedy wróciłam do domu książka niestety poszła w…
Mam hopla na punkcie czerwonych ubrań. Czuję się w nich kobieco, pewnie i mam ogrom energii do działania dzięki temu. Czerwony płaszcz na studiach był moim znakiem rozpoznawczym, ale od tego czasu zmniejszył mi się sporo rozmiar. I czas był na upolowanie czegoś nowego… Mój mąż postanowił się pobawić… i taki jest efekt 🙂 Płaszczyk…
Brak produktów w koszyku.