9788365830609 - Poświęcenie - Adriana Locke

W tym tygodniu Ruda Ewka jeszcze do nas nie zaglądała, więc czas najwyższy ją zaprosić 😉 prawda? Więc ją zaprosiłam, a ona – jak zwykle – przyniosła recenzję niedawno czytanej książki… jesteście ciekawi? Tym razem książka Adriany Locke „Poświęcenie”.

Ewka 300x300 - Poświęcenie - Adriana LockeBohaterowie

Ona jest zawziętą kobietą, którą życie mocno doświadczyło. On jest chłopakiem, który za nic miał obowiązujące normy. Ona straciła miłość – nie jeden raz. On – dopiero domyśla się, że ją stracił. W tym całym brudnym i pełnym tragedii świecie mają tak naprawdę tylko Everleigh. Ta mała dziewczynka jest ich jedyną rodziną. Jedynym promyczkiem słońca. Julia Gentry jest jej matką, a Crew Gentry jej wujkiem. Julia i Crew żyją tylko dla niej.

Kobieta parę lat temu straciła męża. On brata. Między tymi dwoma osobami wyczuwa się ogromne napięcie. Dlaczego? Otóż kiedyś, w przeszłości, Julia kochała jednego z braci. Ten jednak wyjechał i przestał interesować się ukochaną. Że za nią tęskni zrozumiał, kiedy było już za późno… Julia i brat Crew zaczęli być ze sobą. To było ciosem dla braci.

Fabuła

Crew był obiecującym sportowcem – jednak w czasie jednej z walk całe jego życiowe plany legły w gruzach. Kontuzja była na tyle poważna, że musiał zrezygnować z walk. Wtedy też zaczął się staczać. Którejś nocy zadzwonił do brata, aby ten odebrał go z posterunku policji. Julia nie chciała puścić męża. Może gdyby jej posłuchał nie zostałaby wdową. Miał wypadek. Julia i Ever zostały same. Od tego czasu młoda mama ledwo wiąże koniec z końcem. Jedyną osobą, która jej pomaga jest znienawidzony od momentu wypadku Crew. Ten jednak czuje, że jest odpowiedzialny za szwagierkę i bratanicę. Pomaga im, choć od Juli dostaje w zamian tylko gniew i kolejne ciosy. Nie dziwi się jej – w końcu przyczynił się do śmierci jej męża… Jednak nie zamierza opuścić Everleight.

Crew podświadomie czuje, że czas wydorośleć. Za wszelką cenę chce chronić Julię – przecież to jedyna kobieta, którą kochał. A może kocha nadal…?

Los nie oszczędza dziewczyn Gentry – kiedy Ever długo boli brzuszek trafiają do szpitala, a tam spada na nie kolejny cios. Mała jest chora. To rak. Co można zrobić w takiej sytuacji? Julia zwraca się do osoby, która kocha jej córeczkę prawie tak samo jak ona – czy Crew coś wymyśli, czy stanie na wysokości zadania?

Napięcie między tą dwójką jest wyczuwalne od samego początku. I od samego początku chyba czujemy, że nie jest to tylko nienawiść i żal po stracie bliskiej osoby. Dziwi mnie jednak, że Julia tak szybko zmieniła nastawienie do Crew. Razem walczą o zdrowie słodkiej Ever, razem cierpią, razem starają się dać jej wszystko. Z tego „razem” dość szybko wynika coś więcej…

A rozkoszna Everleight wydaje się po cichu kibicować ukochanemu wujkowi. Bo o tym, że ma tatusia w niebie wie, ale chce też mieć tatusia koło siebie, a wujek idealnie się do tego nadaje.

Książka „Poświęcenie” nie jest tylko romansem. Obserwujemy tam walkę o zdrowie, a wręcz życie małej, bezbronnej dziewczynki. Zarówno matka, jak i wujek są w stanie zrobić dla niej wiele. A Crew może zapłacić za to najwyższą cenę, ponieważ postanawia potrzebne pieniądze zarobić na walce. Na walce, która może okazać się dla niego ostatnią.

Moim zdaniem…

Powiem Wam szczerze, że nie spodziewałam się takich emocji na koniec książki. Sięgałam po chusteczki, a w pewnej chwili poczułam nawet ogromną złość. Jednak otarłam łzę i doczytałam do końca. Niektórym może wydawać się, że książka jest strasznie przewidywalna, że od początku wiedzieli, że tych dwoje będzie razem. I wiecie co Wam powiem – też wiedziałam. Ale nie spodziewałam się, że wokół tej historii będzie tyle niuansów! Autorka napisała właściwie banalną historię w taki sposób, że wzruszenie chwilami odbierało mowę. Jest tam kilka momentów, że – jak wspominałam – rozglądałam się za chusteczkami…

A jaki jest koniec? Niestety nie mogę zdradzić. A dlaczego? Bo sami musicie poczuć te emocje pod koniec książki…

Nie mogę też nie wspomnieć o przepięknej okładce. „Poświęcenie” ma jedną z najpiękniejszych okładek tego roku – oczywiście to moje subiektywne zdanie, jednak kiedy ją zobaczycie, myślę,że się zgodzicie ze mną…