Każdy ma kilka plam na sumieniu… „Mimo moich win” Tarryn Fisher

Rzadko zdarza się, że książka potrafi sprawić, że sama już nie wiem w co wierzę, komu ufam i czy moje przekonania są słuszne… to mną nieco zachwiała….

Okładka książki Mimo moich win

Zacznę od tego, że książka dotarła do mnie w ramach akcji Book Tour (mój najnowszy nałóg!), którą zorganizowała Książkowa czarno_biała em, za co jej ogromnie dziękuję! 
Pewnie gdyby nie ta akcja mogłabym przegapić ten tytuł… 

Podział na fragmenty, które raz opisywały to, co dzieje się TERAZ, a czasem powrót do tego, co było KIEDYŚ jest rewelacyjny! Poznajemy całą historię, ale musimy ją poskładać z elementów! Po każdym fragmencie zastanawiałam się, kto i co takiego zrobił kiedyś, że teraz te losy są tak bardzo poplątane… I tak bardzo mnie to interesowało, że nie mogłam się oderwać! Może to moja ciekawska dusza… 
Bohaterką jest Olivia, ale czy to naprawdę ona jest tym czarnym charakterem, jak wskazywałby opis na okładce? Czy to ona mąci, miesza i snuje intrygi? A może to tylko los z niej zakpił? 
I czy Caleb jest bez winy?
A przede wszystkim… jak wiele można zrobić dla miłości?
Każdemu z nas wydaje się, że dla najbliższej osoby jesteśmy w stanie poświęcić wiele… poświęcić siebie! Ale czy bylibyśmy w stanie stać się gorszym człowiekiem…?
Książka to w gruncie rzeczy opis kilku lat życia Olivii, Caleba i jego narzeczonej Leah. Ale poznajemy też przyjaciółkę Olivii, jej facetów, a także wszystkie dziewczyny Caleba. 
I w gruncie rzeczy o miano czarnego charakteru mogą starać się wszyscy… na podium byłby tłok! 
Choć czy to w sumie złe, co robią? Być może to tylko miłość….?

Książka nie jest jakimś tam romansem, jest raczej spowiedzią ludzi, którzy kochają, ale nie wiedzą co z tym uczuciem zrobić, jak je okazać, jak się nim podzielić. Próbują, czasem im się udaje, czasem nie, zdarza się, że się w tych próbach mijają, a przecież wiadomo, że do tanga trzeba dwojga… 
Założę się, że każdy z nas wywinął w życiu choć jeden taki numer! Który w gruncie rzeczy jest całkiem niewinny… mamy prawo do takich małych grzeszków młodości… więc może nie należy oceniać bohaterów, a raczej uczciwie przyznać się do niektórych „niechlubnych” cech u siebie?
Mam ogromną chęć na więcej! Na kolejną książkę, kolejną część… najlepiej natychmiast! A tu trzeba czekać do października… do końcówki października… nie wiem, czy wytrzymam…. no i – ten tom pochłonęłam w kilka godzin, jeśli następny też tak szybko skończę to znowu będzie trzeba tyle czekać…. eh!
Poczytajcie…

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *