”Kobieta” to kolejny debiut, który trafił w moje ręce. Autorka, Nina Wiater tworzy historię całkiem zwyczajnej Kobiety…

Co byś zrobiła, gdybyś pewnego dnia dowiedziała się, że twoja rodzina jest w niebezpieczeństwie? Ile byłabyś w stanie poświęcić, by ratować siebie i tych, których kochasz najbardziej? Oto pytania, na które będzie sobie musiała odpowiedzieć bohaterka tej powieści.

Przyznajcie sami, że opis zachęca do przeczytania! Wydaje się, że może powstanie z tego niezły thriller. Czy tak się jednak dzieje? No średnio moim zdaniem…

Poznajemy Kobietę. Zostaje wdową. I to wydarzenie jest początkiem jej wspomnień o tym, co było wcześniej… Kobieta miała męża, dzieci, piękny dom, psa. Słowem – idealne życie!
Jednak droga do tego nie była prosta. Mąż Kobiety prowadził własną firmę, która dość często miała problemy. A to pracownik spowodował wypadek (a firma zajmowała się przewożeniem ciężarówkami towarów) i trzeba było zapłacić za zniszczone auto i towar. A to jakiś pseudoznajomy namówił na nierentowny biznes… Komornik zapukał do drzwi i trzeba było szukać pomocy u… lokalnej mafii.
Niestety, każde pożyczone pieniądze trzeba oddać. Tylko co zrobić, gdy pieniędzy brak? Mąż kobiety zaczął pić (a właściwie więcej pić – bo nigdy nie stronił od alkoholu…), stracił pracę. Kobieta za namową przyjaciółki postanowiła poszukać bardziej rentownego zajęcia. Wyprowadziła się pod Warszawę, gdzie zajęła się sprzątaniem u bogatych ludzi. Tam spotykały ją dziwne przygody. Trafiła na mafię, na kryminalną sprawę otrucia, na okropną pracodawczynię… Mówię Wam, działo się nieźle…. A w międzyczasie lokalny mafiozo domagał się spłaty długu. A że nawet on zauważył, że z mężem Kobiety nie da się rozmawiać wszystkie „przypomnienia” kierował do niej. Jaki był efekt? Czy Kobieta wyszła na prostą?

***

Mam problem z tą książką. Dlaczego? Bo nie tego się spodziewałam! Nie była zła. Nie była nudna. Była za to nijaka. Bardzo denerwowało mnie to, że bohaterka nie miała imienia – była Kobietą. O ile rozumiem, że czasami chodzi o to, że każdy może być tą Kobietą – tu jednak było to moim zdaniem bezzasadne. Oczywiście, każdy może popaść w długi itp. Jednak nie pasuje mi takie uogólnienie w tej książce. Wołałabym czytać o Marcie, Ewelinie czy Ani. Ale nie czepiam się już tego.
Przyczepię się do nijakości książki.
Chociaż… Książkę przeczytała moja mama i… była nią zachwycona!
I to jest wspaniałe w czytaniu książek – każdy lubi coś innego i każdy postrzega książkę inaczej!
Dlatego koniecznie dajcie znać, jeśli przeczytacie książkę „Kobieta” – jestem ciekawa po której stronie staniecie 😉 Inne opinie o książce znajdziecie <tutaj>.
A o pozostałych książkach Wydawnictwa Nowae Res poczytacie u nas klikając w ten link.