„Mój pomysł na życie” Elżbieta Kosobucka

Mam ogromne wyrzuty sumienia, ponieważ książka dotarła do mnie już dawno, zdążyłam sobie nawet zrobić z nią sesję zdjęciową (jeszcze było ciepło), a na miejsce na blogu musiała tak długo czekać…

Książka zmusza do przemyśleń, a dzięki temu czytelnik ma możliwość poznania lepiej siebie… wszystko dlatego, że książka jest intrygująca, choć właściwie początek wcale nie zapowiada, że fabuła potoczy się w taki, a nie inny sposób.
Przyznam od razu, że początek mnie troszkę zniechęcił, zaraz Wam wyjaśnię dlaczego… 
Melody Sawicka jest kobietą młodą, piękną, inteligentną, wykształconą, na wysokim stanowisku i o dobrych dochodach, więc niczego jej nie brakuje, jeśli dodać do tego cudownych przyjaciół. No być może brakuje jej miłości…
Książka zaczyna się od kolejnego sukcesu zawodowego, ale kiedy zaczyna go świętować zdarza jej się na parkingu na mały wypadek. Nikomu nic się nie stało, samochody są lekko zarysowane, ale facet, w którego wjechała jest wściekły. Jej samochód jest dobrym samochodem, ale jego to wypasiona bryka! Więc od razu postanawia załagodzić sprawę, przyznaje się do winy. Dodatkowym problemem jest to, że facet jest cholernie przystojny, ale z powodu tych niefortunnych okoliczności poznania ma nadzieję, że wszystko zostanie załatwione przez ubezpieczycieli i nie będzie musiała się z nim więcej spotykać. Właściwie na odczepnego podaje swój numer telefonu, a on z niego korzysta, żeby poinformować ją, że naprawa samochodu kosztowała 30 000 zł, ale chętnie ten dług zamieni na kolację z nią. Ona, oczywiście, uważa, że próbuję ją naciągnąć i na jej koszt naprawić wszystko co się tylko da naprawić w samochodzie, w związku z tym udaje się na tę kolację. No i tutaj, rozumiecie, okazuje się, że on jest księciem z bajki, bogatym, przystojnym, dobrze wychowanym, eleganckim – zasadniczo marzenie każdej kobiety! 

        

Zakochują się w sobie, jest pięknie, bajecznie, on ją wielbi, nosi na rękach, organizuje niespodzianki, ona czuje się jak księżniczka, oczywiście, chce spłacić swój dług, jaki wobec niego ma z powodu tego wypadku. Z czasem jednak okazuje się, że ten wypadek wyglądał zupełnie inaczej, niż jej się wydaje.
A potem się zaczyna! Okazuje się, że ona ma tajemnice… czy on sobie z tym poradzi, a przede wszystkim, czy ona sobie z tym poradzi?! 
Sami wiecie jak to jest, najpierw jest pięknie, cudownie, różowo, bajkowo i potem nagle TRACH wszystko poszło się bujać! Wszystkie plany, marzenia, dosłownie wszystko rozpada się w drobny mak… po prostu jak jest pięknie to nieszczęścia wydają się nam albo są o wiele większe!
Tutaj jest właśnie to nieszczęście z najwyższej półki! Nie powiem Wam więcej, nie chcę zdradzać, co się stało, dlaczego, jak i kiedy…
Książka jest warta przeczytania, nie jest cały czas różowo, ale nie jest też ciągle tragicznie… Myślę, że są to takie zrównoważone emocje, ale emocji jest dużo, bardzo dużo i myślę, że są bardzo potrzebne… bo autorka naprawdę świetnie sobie z tym poradziła, genialnie to wszystko opisała i mam ochotę na więcej!
Książka jest dobra, ale postanowiłam wskazywać również minusy w swoich recenzjach. To w żadnym wypadku nie świadczy o tym, że książka była zła! to, że wytknę jakieś literówki, błędy i nieścisłości to nie ma aż tak dużego wpływu na odbiór książki zazwyczaj! Odnoszę wrażenie, że niektórzy z czytelników tak odbierają uwagi negatywne, że kiedy piszę, że coś jednak było nie tak albo należałoby to dopracować to znaczy, że uważam książkę za złą! W żadnym wypadku, jeżeli książka jest zła to pisze po prostu, że jest zła, ale uważam, że nawet w dobrej książce może się zdarzyć błąd czy literówka. Tym bardziej, że nad książką pracuje nie tylko autor, ale też cały sztab ludzi w wydawnictwie.
W książce „Mój sposób na życie” znalazłam, niestety, jeden błąd, który uznałabym za rażący oraz kilka literówek. Ale konkretnie, takich „wpadek” w książce jest powiedzmy pięć, także nie jest to jakaś ogromna ilość, jak na jej objętość. Aczkolwiek w wydawnictwie Videograf raczej takie błędy się nie zdarzają, więc mi to wpadło w oko.

Jednak podkreślam, to nie ma większego wpływu na odbiór książki! Fabuła jest ciekawa, intrygująca i bardzo mocno wciąga czytelnika w świat bohaterów, my jesteśmy z nimi, kibicujemy i trochę się na nich czasami złościmy nawet! 
Fabuła jest najważniejsza, a nie to, że tam gdzieś jest jakaś literówka czy jakiś przecinek nie w tym miejscu, co trzeba… 
Więc sięgnijcie po książkę i napiszcie w komentarzu, co sądzicie… 

ha! ja po takiej recenzji poleciałabym szukać tych błędów, też tak macie?

                    

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *