„Pan Przypadek i korpoludki” Jacka Getnera, czyli 9:0 dla Jacka! Nienawidzę przegrywać!

Moje spotkania z Jackiem Przypadkiem są zawsze bardzo sympatyczne, choć (mimo wszystko) ogromnie mnie wkurza, że nie umiem rozwiązać tych zagadek! A żyłam zawsze w przekonaniu, że nieco inteligencji we mnie siedzi…. 

Oczywiście rzuciłam się na książkę przekonana, że pochłonę ją w całości natychmiast, ale… po pierwszej historii – której OCZYWIŚCIE nie udało mi się rozwiązać strzeliłam focha! Bo co to ma być, że niby Autor i Detektyw, Który Nawet Nie Jest Detektywem są tacy mądrzy, a ja biedna czytelniczka taka głupiutka, że nic nie wiem?! To ja mam w nosie taką książkę… ja, jako czytelnik jestem przecież najważniejsza, więc żadne Jacki nie będą mi tu psuły humoru śledztwami, których rozwiązać się nie da. Powtarzam: nie da! 

Trzecia zagadka, z którą zmierzyć musiał się Jacek (i ja również) znowu pozwoliła mi uwierzyć w siebie! Ha! Wiem! Wyeliminowałam podejrzanych, rozgryzłam bohaterów, domyśliłam się i w końcu zagram na nosie Autorowi! Tak, natychmiast pobiegnę i obwieszczę całemu światu, czyli na FB, że wiem!, że jestem równie spostrzegawcza jak Przypadek! I nastąpią owacje na stojąco, zachwyt moich Czytaczy oraz zazdrość Czytelników pana Jacka, którzy nadal nie potrafią rozwiązać zagadek publikowanych w książkach… 
Z tym obwieszczaniem poczekałam jednak do końca książki, kiedy to Przypadek ogłasza werdykt i… cholera! nie! Jak ten Getner mnie wkurza! Jak on komplikuje, jak wykręca kota ogonem! Przecież na pewno to ja mam rację, a Przypadek się pomylił tym razem…
Wiecie, ta książka tak ogromnie mnie nakręca, tak zmusza do myślenia, do kojarzenia  drobiazgów, że za każdym razem, gdy nie udaje mi się rozwiązać zagadki traktuję to jak porażkę. Nie lubię, gdy coś mi się nie udaje, więc natychmiast mam ochotę zabrać się za kolejną historię, bo wierzę, że już teraz na pewno mi się uda! Pewnie nigdy się nie poddam i zostanę wierną czytelniczką pana Jacka, a on będzie zmuszony do końca swych dni pisać kolejne i kolejne historie aż w końcu albo on się podda albo mi się uda! 
W książce znowu mamy trzy historie, tym razem scena to wielkie korporacje, tajemnice, intrygi, morderstwa i „wielkie zbrodnie”! 
Jeśli sięgniecie po tę książkę to KONIECZNIE dajcie znać, czy udało Wam się rozwiązać zagadkę!

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. 14 kwietnia 2019

    […] Pan Przypadek i korpoludki – recenzja […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *