Wszystkie pory uczuć. Lato – Magdalena Majcher

Kto kiedykolwiek spotkał się z twórczością Magdy Majcher ten od razu wie, czego może się spodziewać. Emocji. Trudnych tematów. Wzruszeń.

Seria Wszystkie pory uczuć składa się z czterech części:

Można je czytać osobno, bo każda z nich opowiada inna historię i przedstawia życie nowych bohaterów. Jednak, jeśli macie ochotę czytać w odpowiedniej kolejności to proponuję zacząć od Jesieni, gdzie poznajemy bohaterów drugoplanowych, czyli panią Różę – bohaterkę Zimy, oraz Joannę – bohaterkę lata. A warto poznać wszystkie części, więc nie ma się co zastanawiać, bierzcie w pakiecie!

Bohaterką Lata została Joanna, ponieważ jej historia z Maćkiem zaczęła się jakby w pierwszym tomie to chwilę trwało zanim uporządkowałam sobie wydarzenia. Aśka wychowywała się w domu dziecka, jej ojciec pewnego dnia wyszedł i nie wrócił, matka się posypała i zaczęła pić, a dziecko stało się nieważne. Joanna wylądowała w domu dziecka, a na wagary uciekała do matki, by zrobić jej zakupy, ugotować obiad i zadbać o nią. Zamieniły się rolami. A w niej pozostało przekonanie, że na miłość trzeba sobie zasłużyć, a ponieważ jest z bidula musi też wszystkim udowodnić, że jest lepsza od reszty. To ciągnęło się za nią przez całe życie, szczególnie w kontaktach z facetami, oddawała im całą siebie, dawała wszystko, a nic nie dostawała od nich. Dlatego, gdy poznała Maćka była pełna obaw, to był facet poraniony przez życie, ale odpowiedzialny, pracowity i chciał się nią zaopiekować. Pierwszy raz!

Nakreśliłam Wam nieco sytuację, jednak głównym tematem książki jest ciąża Joanny i początki życia z dzieckiem. Pierwsza ciąża w wieku 38 lat to już nie przelewki, więc Joaśka kupiła stosy poradników i zaczytywała się w nich całą ciążę oraz dokładnie planowała każdy dzień, poród, i życie dziecka w pierwszych latach. A życie lubi płatać figle…

Pamiętam, jak wyobrażałam sobie wszystko będąc w pierwszej ciąży, ale nie przywiązywałam się do tego zbyt mocno. I dobrze, bo mój syn miał własny plan. I na poród i na swoje życie. Aśka jednak nie dopuszczała do siebie myśli, że coś się nie uda… Wobec tego duże dziecko, złe ułożenie i w konsekwencji cesarka były dla niej tragedią, bo nie tak miało być! Karmienie piersią też nie okazało się tak łatwe jak w poradnikach, a dziecko wcale nie spało kilkunastu godzin dziennie… było ciężko.

Depresja

Każda matka wie, że nie zawsze jest różowo, że bywa ciężko, że czasem mamy totalnie dość i chętnie byśmy uciekły, gdzie pieprz rośnie – oczywiście, jak się nam uda wyrwać na godzinkę to po pięciu minutach mamy ochotę wracać najczęściej 😉

Depresja poporodowa to wcale nie tak rzadkie zjawisko. Tak jak sama depresja, a jednak ciągle wstydzimy się o tym mówić. Szukanie pomocy u specjalisty to wstyd i porażka życiowa. Naprawdę?! O depresji pisałam już kiedyś na blogu, co prawda nie miała nic wspólnego z porodem, ale tekst spotkał się z dużym zainteresowaniem (choć podczas przenoszenia bloga znikły wszystkie komentarze)…
Mam ogromną nadzieję, że książka Magdy kolejny raz pomoże wielu kobietom zmierzyć się z rzeczywistością, przemóc swoje lęki, dać sobie pomóc.

Przeczytajcie książkę i zobaczcie jak daleko może posunąć się matka, która sobie nie radzi… nie z dzieckiem! Nie radzi sobie ze sobą, swoimi myślami, swoim ciałem…

Oprócz serii Wszystkie pory uczuć na Poligonie możecie przeczytać recenzję książki „Stan nie!błogosławiony”

Możesz również polubić…

2 komentarze

  1. Po książki tej autorki zawsze sięgam w ciemno. Ta seria jeszcze przede. 😊

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.