#BoWeMnieJEstSiła – o akcji #MajTajm opowiada Justyna Gumiela, czyli Książkolubna Justa

#MajTajm
#MajTajm


Te wywiady to trochę też #MajTajm, bo sprawia mi to ogromną radość. Kolejna niedziela i kolejne spotkanie z wartościową kobietą, którą w sieci obserwuję i podziwiam. Dziś pierwszy raz mam przyjemność porozmawiać z osobą, którą znam osobiście. I to jeszcze większa przyjemność. Justynę poznałam podczas wyprawy do Opola – bezczelnie wprosiłam się na kawę. Trochę z zazdrości, bo podczas pierwszego lockdownu wymyśliłam sobie z pewną opolską dziewczyną, czyli Malwiną z Zakątka Czytelniczego wspólne nagrywanie podcastu. Potem jakoś tak się złożyło, że Malwina zaprosiła “opolskie dziewczyny” do wspólnego nagrywania filmiku promującego książki. Cudowna zabawa i zapragnęłam więcej. Justyna w moich oczach jest osobą bardzo świadomą siebie, swoich potrzeb, niesamowicie emocjonalną i wrażliwą. Nie raz i nie dwa “wirtualnie biegłam” do niej by poprosić o wsparcie. Jeśli szukam książki dotyczącą pracy nad sobą pytam Justynę. A dziś zapytam ją o wiele innych rzeczy. Wszystko dlatego, że to Justyna zapoczątkowała w sieci akcję odbywającą się pod hasztagiem #MajTajm. Bo jak często znajdujemy czas dla siebie?

Miejsca Justyny w sieci:
Instagram

Kaśka: Skąd pomysł na akcję #MajTajm?

Justyna: Mam wrażenie, że kobiety ogarniają cały świat: pracują zawodowo, ogarniają dom, dzieci, szkoły, zebrania, pranie, sprzątanie, gotowanie i tysiące innych spraw. W tym wszystkim zapominają o sobie. Chciałam pokazać w tej akcji, że odpoczynek jest tak samo ważny jak wszystkie inne zajęcia, że tak jak dbamy o innych powinniśmy zadbać o siebie. Presja, którą narzuca na nas społeczeństwo, media społecznościowe, a często i my same, że powinniśmy być w każdym zakresie idealne nie pomaga w tym, aby szukać czasu dla siebie. Akcja jest otagowana #majtajm po to, aby kobiety zobaczyły, że odpoczynek też jest dobry, że inne kobiet prócz ogólnego ogarniania świata ogarniają też siebie.

Chyba dajemy się wkręcić w ten idealny świat widziany w sieci, a przecież to jednak w większości tylko kreacja. Tylko kto z nas chciałby pokazywać bałagan w domu i nie pozmywane naczynia. Wybieramy najładniejszy kąt, najbardziej instafriendly skarpety i pokazujemy idealne filiżanki z kawą. Sama przecież do zdjęć parzę kawę w białej filiżance by pstryknąć fotkę, a obok mam półlitrowy kubek, z którego piję. Tylko istnieje przekonanie, że prowadząc Insta pokazujemy wszystko. No ok, ale nasze listy zajęć są kilometrowe, jak znaleźć czas dla siebie?

Przede wszystkim pomyśleć, co sprawia nam przyjemność, co lubimy. Jakie rzeczy sprawiają, że odpoczywam, co daje nam energię. Dla jednych będzie to spotkanie z przyjaciółmi, dla innych zajęcia z tańca albo długa kąpiel w pianie, samotny spacer, czytanie. Bez oceniania dajemy sobie to, czego potrzebujemy. Druga ważna sprawa, jakkolwiek by to nie brzmiało: zaplanuj sobie ten relaks – niech będzie jedną z czynności zapisaną w kalendarzu – tak jak inne ważne rzeczy do zrobienia w ciągu dnia.

O widzisz! Nie pomyślałam, żeby zanotować #MajTajm na liście zadań. Ale ja dbam o siebie do tego stopnia, że jak przynajmniej dwa razy w tygodniu nie zniknę w łazience z książką na godzinę to cierpię. Mój mąż ucieka do garażu, gdy potrzebuje chwili dla siebie, a ja wieczorami znikam w wannie pełnej piany z dobrą książką. I najlepiej lampką wina. Ale to tylko wydaje się takie łatwe, bo przecież praca, bo dzieci, bo sprzątanie, bo miliony ważnych spraw. Wierzę, że są osoby, które NAPRAWDĘ uważają, że nie potrafią wygospodarować dla siebie czasu. Co wtedy? Czy dla takich osób tez masz radę?

Przy dzieciach możemy poprosić o pomoc: partner, dziadkowie, może jakaś koleżanka mogłaby się nimi zająć, zabrać na spacer, plac zabaw, a jak dobrze pójdzie na noc? Dom… czasem można odpuścić – jak nie umyjesz okien albo nie wyprasujesz pościeli nic się nie stanie. Druga sprawa – to nie musi być cały dzień w SPA to może być pół godziny z książką w wannie, kiedy dzieci już śpią, albo 15 minut na kawę w ciszy jak oglądają bajkę, albo zajęcia jogi raz w tygodniu – ale to ma być coś Twojego.

Mój syn właśnie się pakuje na nocowanko do babci i to jest świetny czas dla mnie, ale też dla niego. Jednak już widzę, jak niektórym zapala się czerwona lampka – oddać dziecko? podrzucić? włączyć bajkę? tylko po to, żeby mieć czas dla siebie? Słyszysz to oburzenie? Zawsze mnie to zastanawia skąd w nas taka potrzeba poświęcania się, gdy stajemy się matkami nagle przestajemy być kobietami… Zapytam więc tak: co z kobietami, które odpoczywać nie potrafią? Albo – co gorsza – uważają, że nie zasługują na odpoczynek?

Myślę że tutaj warto zadać sobie pytanie: co powiedziałabyś swojej najlepszej przyjaciółce w takiej sytuacji? Widzisz, że pada na twarz i co mówisz? Najprawdopodobniej radzisz jej, żeby zadbała o siebie, zrobiła coś tylko dla siebie. Warto być dla siebie najlepszą przyjaciółką. Najczęściej jesteśmy dla siebie bardzo wymagające i krytyczne – dajmy sobie więcej miłości, zrozumienia i czułości. Przychodzi mi tutaj na myśli metafora z zakładaniem kamizelki: podczas katastrofy samolotu najpierw zakładamy kamizelkę sobie, żeby później móc pomóc innym – warto uświadomić sobie, że jeśli my będziemy zmęczone i sfrustrowane nie będziemy mogły dobrze zajmować się naszymi najbliższymi.

Ok, powiedzmy, że wszystkie kobiety już przekonałyśmy, że mają prawo do odpoczynku, a co więcej: zasługują na niego! Jednak tu pojawia się kolejny problem: skąd na to wziąć kasę?

To nie musi od razu być pobyt w hotelowym SPA. Znajdźmy takie sposoby na relaks, które nie kosztują nas praktycznie wcale. Rzeczy, które mamy za darmo i których często nie doceniamy: słuchanie ulubionej muzyki, spacer czy nawet takie domowe SPA ze świeczkami, ale bez dzieci stojących przy wannie.

O matko, tak, kocham swoją łazienkę, bo tylko tam można zamknąć drzwi od wewnątrz… Wchodzę ja, a dzieci, mąż, praca, problemy i natrętne myśli zostają za drzwiami. I tylko ja decyduję, czy w kąpieli będą mi towarzyszyć żółte kaczuszki albo dinozaury syna 😉 Ale pamiętajmy o kobietach, które mają dzieci i nie mogą się przed nimi – z różnych powodów – zabarykadować. Czy z dziećmi da się odpoczywać?

Myślę, że wszystko jest możliwe. Warto czasem odpuścić, poprosić o pomoc, a dodatkowo czerpać z chwil, kiedy dzieci zajmują się same sobą. Pamiętajmy, że partner równie dobrze zajmie się dziećmi. A może znajdziemy coś, co pomaga nam się zrelaksować i możemy to robić z dzieciakami np. kolorowanki antystresowe.

Wiesz, teraz mi się przypomniało, jak lata temu – chyba jeszcze nie miałam dzieci – czytałam (zabij, nie wiem u kogo, choć mogła to być Pani Swojego Czasu), że jak matka chce odpocząć to może założyć białą koszulkę, położyć się na ziemi i pozwalać dzieciom po tej bluzce rysować mazakami. Albo sama może narysować ulice i pozwolić dzieciakom “masować” się autkami. Ja udaję, że jestem chora, a wtedy dzieci o mnie dbają i próbują wyleczyć.

Poleć nam proszę choć kilka miejsc w sieci, albo książek, po które warto sięgnąć 🙂

Kobiety, które mnie inspirują to:

Zapraszam na pozostałe rozmowy w ramach #BoWeMnieJestSiła:
rozmowa z Zieloną Lenką o oszczędzaniu na święta

wspomnienie akcji #BabkiPotrafią

rozmowa z Agnieszką Krakós-Gorący z IG Prosta Organizacja o przygotowaniach do świąt

rozmowa z Justyną Gumielą o akcji #MajTajm

Może Ci się również spodoba