rosefield

Szczęśliwi czasu nie liczą – to była moja dewiza życiowa przez wiele lat. A prawda jest taka, że zapominałam o zegarku, nie wspominając o tym, że teraz komórka przyrośnięta jest do dłoni, więc wiadomo, która godzina. Trochę trwało zanim dotarło do mnie, że zegarek nie tylko mierzy czas, ale jest po prostu ozdobą!

Rok temu podczas wakacji po prostu „zachorowałam” na zegarki, nagle się okazało, że przecież są idealnym dodatkiem do każdego stroju. I wpadłam w szał zakupowy. Tak, w życiu każdej (mam nadzieję!) kobiety przychodzi ten moment, kiedy zaczyna siebie samą lubić, ja mam tak od dawna, ale potem nadchodzi jeszcze dzień, gdy staje się siebie świadoma. U mnie ta chwila pojawiła się wraz z przeskoczeniem na wiekową trójkę z przodu, zrozumiałam czego chcę, co jest dla mnie a co nie, co sprawia mi radość. I postanowiłam o to zawalczyć. Cóż poradzę, że pierwsza myśl jaka się pojawiła dotyczyła zegarków…?

Zwykle mi się to nie zdarza, ale musiałam mieć i złoty, i srebrny, i większy, i mniejszy. Wiadomo, na takie szaleństwo to trzeba by mieć więcej kasy, a ja jej oczywiście nie miałam. Kupowanie tanioszki też nie jest najlepszym pomysłem, jeśli to ma być prawdziwa ozdoba a nie kicz. No i znalazłam. Zegarki, do których można dokupić pasek i mieć ich kilka mając tylko jeden. Jakie to jednak sprytne…

Wtedy wpadł mi w oko zegarek rosefield, który właśnie ma opcję wymiany pasków. Co więcej skórzany pasek może zostać wymieniony na bransoletę i odwrotnie. A to już sprawia, że pasuje zarówno na co dzień, jak i na wielkie wyjścia.

zegarek rosefield
zegarek Rosefield na złotej bransolecie

Na powyższych zdjęciach widać złoty zegarek Rosefield o średniej wielkości tarczy. Mam do niego również dwa paski skórzane, które sprawiają, że jest nieco mniej elegancki. Jednak każdy zegarek Rosefield jest bardzo minimalistyczny, więc w każdej wersji są pięknym dodatkiem.

zegarek rosefield
zegarek Rosefield na srebrnej bransolecie

Przyznaję się bez bicia, że dwie tarcze, złota i srebrna w różnych wielkościach to wystarczająca podstawa, natomiast przy każdej możliwej okazji „nagradzam się” kolejnym paskiem. Moja kolekcja rośnie. Choć coraz częściej myślę o jakimś zegarku bardziej „sportowym”, ale jeszcze się nie zdecydowałam!